www.mamboteam.com
TT Club Polska Advertisement
Główna arrow Testy arrow Lokomotywy spalinowe arrow BR 120 (Roco)
06.09.2010.
 
 
Menu główne
Główna
Testy
Vademecum
Makieta
Producenci TT
Tu kupisz TT
Rodzina TT Club Polska
Dołącz do nas
Ciekawostki
Szukaj
ZOBACZ TEŻ
Nasi przyjaciele
Zaloguj się





Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!
Zamów newsletter






BR 120 (Roco) PDF Drukuj Email
07.11.2009.

Lokomotywę do testów nieodpłatnie przekazał sklep:

Kliknij i odwiedź stronę sklepu

Dziękujemy za czynną pomoc w propagowaniu TT w Polsce i za przekazany model!


 Austria. Środek nocy. Pod wielkimi drzwiami niewyraźnie widać dwa cienie. O czymś po cichu rozmawiają. Szpiedzy z Niemiec zwiększają czułość urządzeń. O czym ta potajemna rozmowa? Na szczęście o niczym - mówią coś o żonach, dzieciach czy budżecie domowym. Szpiedzy już mięli się zwijać, gdy:
- To mówisz, że co? Tillig nadal ma tego dziwnie zwymiarowanego trójpolowego cudaka na szczudłach?
- Taaaa.
- I nic nie zamierzają z nim zrobić?
- No nie. Zyski im przynosi, jedyny taki w TT na świecie, popularny tam, gdzie popularna skala - więc zdobywają rynek.
- No a my? Może jaką ofensywę przypuścimy?
- No, ale nie mamy z czym...
- Mamy w H0 - przeskalujmy, a reszty dokonają nasze fabryki w Chinach za pół darmo. Malowania i wersje też są nam nieobce - skalujemy wszystko!
- No ok, czyli że damy diody?
- Damy, niech mają!
- Napęd?
- Najlepszy!
- Detale?
- Pierwsza klasa. 
- To szykujemy się do ofensywy, tak? Czyli ktoś, kto ma stare zechce wymienić na nowe?
- Oczywiście...
- No to do boju...
Szpiedzy mieli, to co chcieli. Wrócili do Niemiec z niewesołymi wiadomościami. Brzmiały one: Będą ją mieli, lepszą niż nasza, bardziej dopracowaną, z niesamowitym napędem... Co robimy?
- Co? Damy wersje różne w różnych malowaniach, w tym PKP, by zdobyć ten Polski rynek...
- Ale oni też coś wspominali o PKP... W Niemczech zapadło wymowne milczenie. W Chinach dla Roco ruszyła produkcja. I oto mamy - testujemy i przypatrujemy się temu cudeńku - BR 120 od Roco!

 

Historia lokomotywy:

Szerszy opis techniczny i mówienie historii lokomotyw typu M62 jest dostępny w opisie przeróbki i waloryzacji modelu M62 na ST44 PKP wykonany przez Mod-ART.
W tym miejscu ograniczymy się tylko do opisu historii lokomotyw M62 w NRD.
Pierwsze lokomotywy typu M62 dotarły z ZSRR do Niemiec Wschodnich w 1966 roku. Otrzymały w ramach stosowanego wówczas systemu oznaczeń serię V200. W 1970 roku, podczas zmiany oznaczeń na liczbowe z cyfra kontrolną, lokomotywy M62 oznaczono jako serię 120. W latach 1966-1975 Deutschen Reichsbahn (DR) otrzymały 378 lokomotyw. Stosunkowo liczna grupa (177 maszyn) była dostarczona w pierwotnej wersji, pozbawiona tłumika w układzie wydechowym, co było źródłem potężnego hałasu i w związku z tym przyczyną nadania jej w NRD przezwiska „Taigatrommel”, co można przetłumaczyć jako „bęben z tajgi”. W lokomotywach z tej grupy tłumiki montowano podczas napraw przeprowadzanych w zakładach naprawczych w Meinigen (Raw Meinigen). Tłumiki te różniły się wyglądem obudowy w porównaniu z fabrycznie montowanymi tłumikami przez producenta radzieckiego. Roco wyprodukowało model lokomotywy 120 048-4 (ex V200 048). Lokomotywa została wyprodukowana przez zakłady imienia Rewolucji Październikowej w Wołoszywogradzie Ługańsku) w 1967 roku, z numerem fabrycznym 0184. Na stan DR, jako V200 048, została wpisana 6 maja 1967 i pierwszym jej przydziałem było Bw Karl-Marx-Stadt, następnie od 16 maja tego samego roku Bw Reichenbach, a od 30 września 1973, aż do końca eksploatacji Bw Gera.
W 1970 roku otrzymała nowe oznaczenia serii: 120 048-4. W 1992 roku, w związku z ujednoliceniem systemu oznaczeń taboru DR i DB, ponownie zmieniono serię na 220 048-3. W 1994 roku w związku z połączeniem obu zarządów kolejowych znalazła się na stanie DB. A 30 listopada tego samego roku została skreślona z inwentarza. W grudniu 1996 roku została sprzedana i wysłana do Korei Północnej.

Nasza skala:

Model wyprodukowany przez Roco prezentuje lokomotywę w stanie po przeprowadzonej modernizacji w Raw Meinigen: wyższa obudowa tłumika, zmieniony wentylator na dachu, listwy ozdobne na ścianie czołowej zastąpione poręczą, oraz dwudzielne żaluzje w ścianach bocznych typowe dla znacznie młodszych egzemplarzy, zamiast oryginalnych trójdzielnych. Model jest pomalowany zgodnie ze schematem obowiązującym od 1976 roku. Z szarym podwoziem oraz dachem i pudłem lokomotywy w kolorze czerwonym z białym pasem na dole. Model może po torze płaskim uciągnąć skład o masie 55 gramów, a na 3% podjeździe 47 g. W pewnym przybliżeniu te wartości można przeliczyć na skład zestawiony z 20 wagonów. Zwymiarowanie lokomotywy - prawidłowe i poprawne.

Widok ogólny/detale/wyposażenie dodatkowe:

Pierwszy rzut okiem na model i od razu widzimy, że całość wykonana jest bardzo poprawnie. Pudło zawieszone nisko na wózkach, model zbudowany bardzo proporcjonalnie i ze sporą dbałością o szczegóły. Okna czołowe wreszcie nie straszą swym wykonaniem, tylko wyglądają tak, jak powinny, a nie jak otwory strzelnicze w bunkrze. Poniżej przyjrzymy się modelowi dokładniej.





Wygląd/detale/elementy dodatkowe:

Przegląd lokomotywy zacznijmy od czoła. U góry widać bardzo fajną rzecz. Mianowicie lampa górna nie świeci jak w Tilligu cała, a jedynie okrąg w środku. Czyli jest wszystko tak samo, jak w oryginale. Wspomniane szyby, a na nich wycieraczki. Poręcz wykonana prawidłowo. Światła niestety tylko białe. Czerwone są jedynie zaakcentowane, że są i tyle. Nie świecą. Widać miejsce na hak i węże ciśnieniowe. Poręcze drzwi odlane razem z pudłem, stopnie odlane w ostoi, dzięki czemu są trwałe i nigdy się nie złamią. Wentylatory, ramki, przetłoczenia oraz skrzynia akumulatorowa wykonane są ze sporą dbałością o szczegóły. W oknach bocznych i czołowych są uszczelki, a w oknach bocznych maszynisty zaakcentowano srebrne listwy. Model sprawia dość dobre wrażenie. Lokomotywa posiada KKS.













Wózki odlane prawidłowo, choć jednak są troszkę uproszczone - głównie ze względu na brak węży ciśnieniowych. Niemniej jednak całość sprawia pozytywne wrażenie. Jednak to, co mnie urzekło w tym modelu, to rzeczy za szybkami. Czyli odwzorowanie przedziału maszynowego oraz kabiny maszynisty. Tu firmy powinny brać sobie Roco za wzór. Może już niebawem doczekamy się i tam tampodruków, by jeszcze wierniej odwzorować lokomotywę?







Są jednak rzeczy, które burzą entuzjazm. Pierwszą z nich był brak czerwonych lampek. I o ile to da się przeżyć, to już dziura w lemieszu z miejscem na sprzęg jest naprawdę wstrętna. Wygląda to naprawdę bardzo nieprofesjonalnie i co tu dużo mówić – brzydko!



Napisy wykonane prawidłowo i poprawnie. Wszystkie tabliczki to druk tamponowy naniesiony bezpośrednio na pudło, bez wytłoczeń na nie. Napisy czytelne, choć Tillig i Kuehn robią napisy jeszcze lepiej. No cóż – wyżej wymienieni producenci wręcz rozpieszczają nas, jeśli idzie o napisy, więc reszta pomimo prezentowania naprawdę solidnych tampodruków musiała by osiągnąć niewyobrażalną wręcz perfekcję, by przeskoczyć ta dwójkę.









Dach odlany prawidłowo. I na dachu wyszło całe cwaniactwo Roco. Bardzo pozytywne cwaniactwo. Otóż jest to firma, która robi naprawdę przemyślane modele. Nie inaczej jest w przypadku Gagarina. To, co wspólne dla różnych wersji odlano jako jeden odlew, natomiast to, co się zmienia dodano jako osobne odlewy. W ten oto prosty sposób firma przy stosunkowo małym nakładzie może robić modele bez tłumików, z tłumkiem niskim sprzed modernizacji i z tłumikiem wysokim (pokazanym na zdjęciach). Nad wentylatorem drabinka to też nie tylko zaakcentowany odlew, a prawdziwie fajna drabinka – brawo – tu naprawdę jestem mile zaskoczony!






Wnętrze/napęd/oświetlenie:

Przede wszystkim: Uwaga przy zdejmowaniu obudowy. Tworzywo, z którego Roco wykonało pudło jest jakieś takie tłuste i łamliwe. Zdarzają się przypadki pęknięcia pudła podczas zdejmowania! Więc całą operację musimy wykonać delikatnie i sprawnie niczym chirurg robiący operację oka. Jednak, gdy się ze wszystkim uporamy widzimy znów totalnie przemyślaną konstrukcję. Miejsce na dekoder, a nawet i na głośnik do systemu dźwiękowego. To jest naprawdę miłe. Za oświetlenie służą diody, a za napęd pięciopolowy silnik. Całość schowana jest w ciężarku, przez co model jest ciężki i ma odpowiedni uciąg. Napęd przekazywany jest na 6 osi. Dwa koła mają gumki przyczepnościowe. Niestety w pierwszych partiach modeli dało się zauważyć niechlujny montaż, skutkiem którego było w najlepszym przypadku wypadanie zębatek napędowych, a w najgorszym – łamanie tychże zębatek. Nie wiem, czy Roco już sobie poradziło z tymi bolączkami dzieciństwa, ale z pożytkiem dla firmy stało by się dobrze, gdyby wyeliminowano takie wady jak tworzywo, z którego zrobiona jest obudowa, oraz zwrócono uwagę na montaż zębatek w wózkach! Na ostatnich zdjęciach widzimy odlewy przedziału maszynowego i kabiny maszynisty. Naprawdę to robi pozytywne wrażenie!















Właściwości jezdne:

Silniczek pracuje cicho i równo. Lokomotywa rusza płynnie od najniższych napięć. Prędkość wyskalowana bardzo dobrze. Uciąg dzięki sześciu napędnym osiom napędnym jest bardzo duży. O właściwościach jezdnych można się wypowiadać w samych superlatywach, ale z tego słyną modele Roco (poza małymi wyjątkami w postaci BR 80).

Na makiecie:

Oświetlenie diodowe. Diody białe ciepłe nie rażą tonacjami wpadającymi w niebieskie kolory, a raczej wpadają bardziej w żółte. Z tymi diodami to taka ciekawa historia – one na wprost świecą światłem białym, a na boki światła wpadają w żółtą poświatę. Zarówno w analogu, jak i w DCC światła świecą naprawdę ładnie. W analogu świecą od niskich napięć. Na makiecie lokomotywa zachowuje się poprawnie, ma spory uciąg, wszelakie układy torowe pokonuje z gracją, nie wykoleja się i nie zatrzymuje nigdzie. Nie straszne jej skomplikowane układy torowe. Niestety zdjęcia z makiety przepadły wraz ze zniszczoną kartą pamięci, jeżeli czytelnicy posiadają takowe zdjęcia proszeni są o kontakt z redakcją – wstawimy owe fotki najszybciej, jak się da.



DCC:

W DCC BR 120 jeździ ultrapłynnie. Gdy ustawi się jej prędkość na 1, to ruszy i toczy się powolutku i majestatycznie. Toczy, toczy i toczy... Po odpowiednim doborze paramertów przyspieszenia, hamowania i prędkości maksymalnej dostajemy do rąk niesamowitę wręcz lokomotywę. Jadącą z gracją i przemierzającą uparcie kolejowe TT-tkowe szlaki...

Podsumowanie:

Pomimo drobnych niedociągnięć to ogólnie udany model. Napęd pierwsza klasa, jakość detali także, denerwują tylko te lemiesze i tworzywo budy. No i strach, czy mój model ma złożone zębatki prawidłowo. I tu jeszcze uwaga do wszystkich. Roco przygotowało pilotażową serię lokomotyw do pokazywania ich w witrynach sklepowych. Modele te miały między innymi napędzane 4 osie, a nie 6. No i ich montaż nie był zbyt staranny, one miały wyglądać, a nie jeżdzić. Właściciele sklepów mięli jasno powiedziane - modele nie na sprzedaż. Można było sobie odkupić model od Roco za połowę ceny. Niestety nie wszyscy są uczciwi i część z tych modeli trafiła na rynek. Tak więc zwracaj uwagę na to na ile osi jest napędzany model, bowiem Roco nie przyjmuje reklamacji tej wady (była ona zreszta zrobiona celowo). Nie padnij ofiarą oszustwa i chęci zysku nieuczciwego sprzedawcy!

Zalety:

- napęd na sześć osi
- pięciopolowy silnik
- detale pudła
- detale wnętrza
- bardzo dobre oświetlenie
- przemyślana konstrukcja dachu
- przemyślane wnętrze (elektronika z możliwością włożenia głośnika)
- bardzo dobre właściwości jezdne

Wady:

- brak czerwonego oświetlenia
- sprzęg w lemieszu
- niechlujny montaż zębatek w wózkach
- tworzywo pudła

Wersje modelu:

36230 BR 120 ep IV DR
36231 BR 120 ep IV DR model z dźwiękiem
36234 ST 44 003

Nasza ocena:



Jednym zdaniem:

No ma wady. I co z tego? I tak ją kocham!

Aby dodac komentarz zaloguj sie. Jesli nie masz konta, zalóz je sobie. Tylko zarejestrowani uzytkownicy moga pisac komentarze.

 

Komentarze


jpcomment 1.0 Beta
 
następny artykuł »
 
Top! Top!